Alex machnął ręką i wziął szmatkę do ręki
- Zadowolona?-Alice kopnęła go w kostkę i wyrwała mu ją z ręki.
-O nie,nie, mój kochany- To trzeba będzie zrobić dużo porządniej!
***
Po trzech dniach ciężkiej pracy,mieszkanie było doprowadzone do jako takiego porządku. Alice malowała ściany,Alex odkurzał następnie Alice odkurzała,a Alex malował. W całym salonie zostały powieszone stare plakaty reklamowe i oczywiście...akty kobiece! Każde z nich zajęło osobny pokój.
Oczywiście pokój Alexa był idealnie urządzony. Na ścianach koloru beżu powieszone zostały obrazy, których nazwiska autorów były zbyt dziwaczne dla biednej Alice. Jej wiedza zamykała się na ulubionym Van Goghu i Leonardzie Da Vinci. Za to Alex po prostu był w niebo wzięty. Kochał te obrazy, kochał sztukę... Pozwolił sobie także na napisanie kilku cytatów z wierszy,które najbardziej lubił.
Pokój Alice, pełen plakatów postaci filmowych i zdjęć, w pełni oddawał jej sentymentalny charakter. Wspomnienia przeplatały się z marzeniami. Momenty utrwalone na tych zdjęciach chciała pamiętać do końca życia. Nawet to paskudne zdjęcie ze szkoły średniej, na którym pozowały z Ingrid, najlepszą przyjaciółką, za która tęskniła najbardziej. Alex, rozwaliwszy się na fotelu, ogarniał wzrokiem nieskończenie trwające zachody słońca, uśmiechy, wiecznie topniejące rożki, pocałunki… Ciepło i szczęście na zdjęciach udzielało się całemu pomieszczeniu.
Alice oparła się o framugę i patrzyła z zadowoleniem na swój pokój.
- Dobra, dobra. Mój i tak jest lepszy. – Alex oplótł ręce wokół jej bioder i mocno przyciągnął do siebie.
- Mmm... no czy ja wiem…- wymruczała Alice –W sumie brakuje mi tu twojego zdjęcia w… - to mówiąc, rzuciła się po aparat, a Alex zerwał się z fotela.
- Kurwa! Jesteś nienormalna!- krzyczał, wybiegając z pokoju w udawanej panice – Nawet nie jestem ogolony…! Phahah, przestań ! – Dziewczyna rzuciła mu się z rozpędu na plecy, Alex zakołysał się i obydwoje runęli głośno na ziemię.
- Obiektyw cały…? – Alex obrócił głowę w stronę przyjaciółki. Patrzyli na siebie przez moment. – Kocham cię, Alice.
- Ja ciebie też. Dlaczego musisz być gejem?!
Dni mijały w rytmie The Small Faces, które Alice puszczała bez przerwy. Budzili się w południe, gotowali nawzajem posiłki, wieczorami błąkali się po Amsterdamie, siedzieli w jednym z lokali na rogu, lub po prostu palili marihuanę na balkonie, słuchając jak ktoś w mieszkaniu obok grał na gitarze. Alice nie raz zastanawiała się kto może tak grać, ale nie miała odwagi aby zapukać. Słowem, pierwsze tygodnie ich życia były sielanką, poezją, bajką, marzeniem i utopią. Żadnych trosk, żadnych zmartwień.
- Proszę dwa Heinekeny, ze cztery bułki i Malboro... Czerwone.... – Alex wyszczerzył się radośnie do ekspedientki, podając kartę. Był w świetnym humorze. Młoda, nie brzydka dziewczyna mrucząc coś po holendersku sprawdziła dwa razy kartę. Chłopak podejrzewał, że pierwszy raz sprzedaje przy kasie, ale dziś miał dużo czasu. Właściwie teraz codziennie miał dużo czasu. Uśmiechnął się do dziewczyny, która zmierzyła go badawczym spojrzeniem.
- Widzi pan, chyba mamy problem. – powiedziała płynną angielszczyzną.
- Ah, tak? – Alex wychylił się do przodu, żeby zerknąć na komputer.
- Ta karta jest pusta.
- P-Proszę? – Uśmiech momentalnie znikł z jego twarzy. Serce stanęło mu w gardle. – Mogłaby pani sprawdzić jeszcze raz…?
- Już sprawdziłam. Dwa Razy. To karta bez debetu, więc nie może pan nic kupić jeżeli jest pusta. A to właśnie mówi mi mój komputer.
Holenderka zwróciła kartę Alexowi, który stał jak osłupiały.
- Przepraszam… Życzę powodzenia.
Przynajmniej nie „miłego dnia”. No to, kurwa, koniec, pomyślał Alex. Machinalnie wyszedł na ulicę. Dobry humor opuścił go całkowicie. Był zrozpaczony. Co teraz? Kurwa! Co teraz?! Muszę powiedzieć Alice. Nie mamy pieniędzy. Jezusie Nazareński nie mamy pieniędzy! Nie mamy na jedzenie, na fajki, na życie! Nie mam za co kupić biletu na autobus! Co z nami będzie? Z myślami czarnymi jak smog wpadł do mieszkania.
- Alice! – wrzasnął od progu – ALICE!
- Co się tak drzesz, tu jestem. - Dziewczyna wyszła z balkonu. Podbiegł do niej i złapał mocno za ramiona - NIE MAMY JUŻ PIENIĘDZY! – Al popatrzyła na niego nieprzytomnie.
- Co kurwa…? – Alex potrząsnął nią zrozpaczony.
- Powtórz to.
- NIE-MA-MY-JUŻ-PIE-NIĘ-DZY- krzyknął powtórnie, chowając twarz w dłoniach. Alice zgasiła niedopałek jointa i spojrzała na niego twardo. Po chwili ciszy odezwała się cicho.
- Wiesz, co to znaczy?
- Wracamy…?
- Nie, geju! Idziesz do pracy!
Alex parsknął śmiechem.
- Pracy? No tak...Amsterdam Dream się skończył. Kurwa mać.
- Ja tez poszukam. Masz jakąś gotówkę? – Alice podeszła do wieszaka i zaczęła przeszukiwać swój płaszcz.
Alexander pomacał się po kieszeniach i położył na stole trzy banknoty po sto euro. Al dorzuciła jeszcze dwie stówki i jedno dwadzieścia euro.
- No. To musi nam to wystarczyć do znalezienia roboty. - Alice była bardzo zaradna. W takich chwilach jej zdolności przywódcze brały górę. Była zimna i twarda. On nieraz wręcz odwrotnie. Może dlatego tak dobrze się dogadywali? – Idź, szukaj pracy.
- A ty?! – nie mógł się opanować.
- Też przecież idę… Zaraz… - odpowiedziała przez zęby.
Alex stłumił w sobie gniew, żeby coś odwarknąć, westchnął i wyszedł z mieszania. Niby co miał zrobić? To, że skończyły im się pieniądze było zarówno jego winą, jak i winą Alice. Nie powinienem był na nią krzyczeć; zawsze, kurcze, muszę pokazywać się od strony histeryka! Wiem, że ona ma rację. Przecież i tak w końcu musiałbym zacząć gdzieś pracować. Poradzimy sobie. Zawsze sobie radzimy. Al To twarda dziewczyna. A kiedy wali nam się świat, ona tylko zgrzyta zębami. Niesamowite.
Skręcił w boczną uliczkę, żeby szybciej dojść do centrum. Emocje powoli go opuszczały, teraz mózg zaczynał na chłodno kontemplować wszystkie kroki po kolei. Sięgnął machinalnie po papierosa, ale ręka trafiła na pustą kieszeń. Westchnął.
Skończył historię sztuki. Do tej pory nie wie, co mu odbiło. Praktycznie nie było po tym co robić. Może pracować w muzeum? Ile on ma lat? Nie chciał wyglądać jak spasieni, głośni i samotni kustoszy, kopcący dwie paczki fajek dziennie.
Przeszedł całą ulice wchodząc do kawiarni i pytając o ewentualną pracę, ale wszędzie odpowiedź była negatywna. Błądził tak z dobrą godzinę i niezauważenie zapuścił się w nieznane dotąd ulice. Obojętnie przechadzał się zaułkami. Słońce idealnie jakby wyczuło jego nastrój i schowało się za chmurami. Wszystko wyglądało na szare i brudne; oświetlone szarym światłem zakątki odsłaniały brudy, śmieci, niedopałki papierosów, rozbite butelki. Przechodnie odwracali wzrok ukrywając się za siatką myśli, odcinając się od tego brudnego Amsterdamu, miasta wolności i równości. Miasta Słońca, narkotycznego śmiechu, pełnego alternatywnych, wspaniałych ludzi…
- Gówno. - wymamrotał Alex i kopnął puszkę po piwie. W małej i ciasnej uliczce zabrzmiało to jak bombardowanie. Wyszedł na główniejszą ulicę, i „włączył się do ruchu”. Pozwolił nieść się ludziom. Zaufał im. Szedł więc w górę, przed nim jakaś grupka nastoletnich punkowców zażarcie o czymś dyskutowała po holendersku. Wyglądali na wstawionych. Alex starał się wyłapać jakieś znane mu słowa. W samym środku wysoki blondyn, uwieszony na jakiejś punkówie, z drugiej strony jeszcze dwóch facetów i jedna dziewczyna. Blondyn wykładał coś dobitnie koledze z czarno-czerwonym irokezem, co widocznie irytowało kolesia w glanach z białymi piętami. Grupka była głośna i wyróżniała się w tłumie. Nagle stanęli i dwóch kolegów – z irokezem i glanami z białymi piętami, odłączyło się i weszli do jakiegoś baru. Alex uśmiechnął się. Ludziom jednak można zaufać, pomyślał. Na drzwiach wisiała kartka z napisem: „Zatrudnię barmana”.
Właściciel baru – niski, w różowej koszulce polo uważnie mierzył go wzrokiem. Nie mógł mieć więcej niż trzydzieści lat. Na oko schludny, inteligentny i zadbany, oraz, co Alex dostrzegł od samego początku, przystojny. Nie wiedzieć czemu, ale wydawało mu się, że wystrój baru idealnie pasuje do właściciela. Może sam go urządzał? Nowocześnie zbudowane meble, ostre rogi, niewiele ozdób oraz jednolite, spokojne kolory ścian i stara, trzeszcząca podłoga - piękne, dębowe panele.
- A więc szukasz pracy…
- No tak. – Alex zatrzymał wzrok na jego dłoniach. Jego szef miał długie, smukłe palce i chude nadgarstki.
- Umiesz mówić po holendersku?
- No właśnie z tym jest mały kłopot ale…
- Nic nie szkodzi! Bardzo dobrze. – mężczyzna uśmiechnął się.
- Naprawdę…? – Alex osłupiał.
- Ten bar jest ustawiony głównie na turystów. Chodź, podpiszesz umowę na okres próbny.
Właściciel przeszedł obok, Alex poczuł zapach wody kolońskiej. W malutkim gabinecie zapach stał się ciut intensywniejszy. Chłopak nie wierzył, że to się dzieje tak szybko. Ciekawe, jak poszło Alice?
- No, więc zaczniemy od tego, że…
Alex zawieszał wzrok na ustach właściciela, na jego oczach, z których jednym, szybkim ruchem strącał włosy niesfornie opadające na czoło. Zadbane paznokcie, gładkie policzki. Cholera, podobał mu się ten gość! Może gdyby włożył inny podkoszulek, byłby idealny.
Gdy Alex wyszedł z baru, padał deszcz. Kocham deszcz, pomyślał. Znów był w dobrym humorze. Dostał pracę! W Amsterdamie! Stał chwilę na progu. Przypomniał sobie moment kiedy uścisnął dłoń właścicielowi, który przedstawił się jako Kurt. Uścisk dłoni przyjemne chudej, jednocześnie twardej i sprężystej. Uśmiechnął się do siebie i wyszedł na deszcz.
Kurt patrzył na znikającą w deszczu wysoką sylwetkę swojego nowego pracownika. Kelner popatrzył na niego znacząco.
- Nie jesteś może za stary…?
- Chyba sobie żartujesz. Podoba mi się ten młody. Myślisz o tym co ja? Ciekawe jak wygląda nago.
Lu-bię-to.
OdpowiedzUsuńTrójeczkę ładnie poproszę.
Plus, Amsterdam to ładne miasto. To opowiadanie przypomina mi o wycieczce :D
Ja też nie mogę się doczekać trójeczki;)
OdpowiedzUsuńAmsterdam jest cudowny. Uwielbiam do niego wracac, bede teraz do niego wracac w waszym opowiadaniu. zapowiada sie ciekawie! powodzenia
OdpowiedzUsuńNomNomNom widzę odzew :) co z tego że nadal zjadasz końcówki... W tym roku miałam zamiar się wybrać na wakacje do Amsterdamu, mrrr. Zapowiada się świetnie, ciekawa jestem tego Kurta, może być z niego naprawdę udana postać. A co z Al? Czekam na trójkę, bardzo niecierpliwie z resztą ;3
OdpowiedzUsuńhejhejhej, czekamczekamczekam:>
OdpowiedzUsuńWieczorem pojawi się trzeci odcinek, możecie się szykować na porządną dawkę seksu.
OdpowiedzUsuńAlex.