sobota, 2 czerwca 2012

11. Zawsze coś zostaje w głowie.


Sen był niespokojny. Alice obudziła się i spojrzała na zegarek,który wskazywał 3.05 w nocy. Dziewczyna wzięła głęboki oddech. Coś zdecydowanie było nie tak. Liam nie odzywał się już trzeci dzień. Nawet Ingrid nie dzwoniła. Po plecach przeszedł jej dreszcz. A jeśli mają jej dość? Co jeśli Alexander też ? Cicho otworzyła drzwi od pokoju i rozejrzała się. Nic się nie zmieniło. Na stole w kuchni dalej leżał kubek, który zostawiła tu wczoraj wieczorem, w zlewie leżał stos garnków, które czekały na umycie. W koszyku na owoce leżały trzy podgniłe pomarańcze. Dziewczyna popatrzyła z odrazą na kuchnię. „Jesteśmy beznadziejni, zero jakiejkolwiek dyscypliny…” pomyślała wrzucając owoce do kosza na śmieci. O dziwo był pusty, widocznie Alex postanowił wyrzucić raz na 2 tygodnie śmieci. Następnie ubrała na piżamę kurtkę i włożyła buty. Na swoje nieuczesane blond włosy nałożyła czarną czapkę i delikatnie zamknęła drzwi za sobą. Nie wiedziała dokąd idzie. Intuicja zaprowadziła ją pod dom Liama. Zadzwoniła do drzwi.
- Alice?! – Liam otworzył drzwi poprawiając swoje bokserki z Calvina Kleina.
- We własnej osobie. – mruknęła odpalając pierwszego papierosa tej nocy. Liam wydawał się być zmieszany. Patrzyli na siebie przez chwilę w ciszy, aż z salonu wyszła ciemnowłosa dziewczyna w samej bieliźnie.
- Kto to? –zapytała perfidnie wskazując na Alice, która szeroko otworzyła usta. To był szok. Liam zamknął powieki i zagryzł wargi. Alice odwróciła się na pięcie i nawet nie usłyszała jego cichego : przepraszam.
Ku jej zdziwieniu nie bolało ją to tak, jak myślała,że będzie boleć. Po prostu szła przez miasto paląc papierosa za papierosem. Od czasu do czasu kopała śnieg, który jej przeszkadzał. Lubiła zimę,ale ta była zupełnie inna od tej z którą miała do czynienia w Liverpoolu. W końcu usiadła na ławce w parku.
Przez myśli przeszły jej wszystkie chwile z Liamem. Był skurwysynem, przyznała przed sobą, z resztą nie jedynym. „Widocznie go nie kochałam.” Zamyśliła się. Siedziała tam jeszcze przez parę minut aby z powrotem wrócić do domu.
- Gdzie ty się podziewałaś? – powiedział Alex gdy przyjaciółka weszła do domu. – Nie za zimno na nocne przechadzki?
Dziewczyna przez chwilę milczała. Nie, nie było jej zimno. Nawet nie była specjalnie smutna. Czuła się wręcz wolna, co przyprawiło ją o chęć pójścia do klubu i poznania kogoś. W końcu odezwała się do Alexandra :
- A wiesz,że nie mogła spać, więc poszłam załatwić pewną sprawę, która sama się rozwiązała. –  uśmiechnęła się szelmowsko do przyjaciela. Alexander wiedział,że nie należy teraz roztrząsać tematu. Milczał mieszając swoją kawę. Słońce zaczęło już powoli wschodzić.
Przez resztę poranka nie odzywali się do siebie. Alice zaczęła sprzątać powoli kuchnię, a Alexander szybko się ubrał i wyszedł do muzeum. Atmosfera w ich mieszkaniu była dość ciężka. Al wiedziała,że nie pojawi się więcej w domu Mrs Brown. Nie chciała już więcej widzieć Liama. Żal zawsze będzie trwał cokolwiek by się nie stało. Postanowiła,że napisze wypowiedzienie mailem, a potem pójdzie poszukać pracy kelnerki czy barmanki w którymś z pubów w okolicy. Usiadła przed komputerem i już miała się brać za pisanie,ale jej uwagę przykuła reklama, którą ktoś jej wysłał na maila. Nie miała w zwyczaju oglądać SPAMu ale to było zupełnie coś innego…
Była to strona dla osób LGBT w Amsterdamie. Ot , nie dla poszukujących przygodnego seksu,ale dla tych,którzy chcieli się poznać. Alice przez chwilę się zastanawiała czy nie założyć tam konta. Co jej szkodzi, może pozna nowych przyjaciół. Mieszkają z Alexandrem tu już 2 miesiące i w sumie nie mają dużo przyjaciół. Gerard, który nie się przestał odzywać, ta anorektyczka, której imienia Alice nie mogła sobie przypomnieć i właściwie tyle… Liam? Nie…to tylko wspomnienie.  Szybko wpisała swoje dane i wkleiła jedno ze zdjęć,które zrobiła sobie kiedyś przed lustrem z Alexem. Wyglądali na nim oboje na tak szczęśliwych, jak nigdy. Poruszyło ją  to zdjęcie. „Może ktoś napisze?” pomyślała.
Zamknęła stronę i zaczęła pisać swoje wypowiedzenie, ale przerwał jej dzwonek Skype’a.  Odbrała.
- Hej…nie chciałabyś się spotkać? – usłyszała w telefonie niski, damski głos. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz