Sen był niespokojny. Alice obudziła się i spojrzała na
zegarek,który wskazywał 3.05 w nocy. Dziewczyna wzięła głęboki oddech. Coś
zdecydowanie było nie tak. Liam nie odzywał się już trzeci dzień. Nawet Ingrid
nie dzwoniła. Po plecach przeszedł jej dreszcz. A jeśli mają jej dość? Co jeśli
Alexander też ? Cicho otworzyła drzwi od pokoju i rozejrzała się. Nic się nie
zmieniło. Na stole w kuchni dalej leżał kubek, który zostawiła tu wczoraj
wieczorem, w zlewie leżał stos garnków, które czekały na umycie. W koszyku na owoce
leżały trzy podgniłe pomarańcze. Dziewczyna popatrzyła z odrazą na kuchnię. „Jesteśmy
beznadziejni, zero jakiejkolwiek dyscypliny…” pomyślała wrzucając owoce do
kosza na śmieci. O dziwo był pusty, widocznie Alex postanowił wyrzucić raz na 2
tygodnie śmieci. Następnie ubrała na piżamę kurtkę i włożyła buty. Na swoje nieuczesane
blond włosy nałożyła czarną czapkę i delikatnie zamknęła drzwi za sobą. Nie
wiedziała dokąd idzie. Intuicja zaprowadziła ją pod dom Liama. Zadzwoniła do
drzwi.
- Alice?! – Liam otworzył drzwi poprawiając swoje bokserki z
Calvina Kleina.
- We własnej osobie. – mruknęła odpalając pierwszego
papierosa tej nocy. Liam wydawał się być zmieszany. Patrzyli na siebie przez
chwilę w ciszy, aż z salonu wyszła ciemnowłosa dziewczyna w samej bieliźnie.
- Kto to? –zapytała perfidnie wskazując na Alice, która
szeroko otworzyła usta. To był szok. Liam zamknął powieki i zagryzł wargi. Alice
odwróciła się na pięcie i nawet nie usłyszała jego cichego : przepraszam.
Ku jej zdziwieniu nie bolało ją to tak, jak myślała,że
będzie boleć. Po prostu szła przez miasto paląc papierosa za papierosem. Od
czasu do czasu kopała śnieg, który jej przeszkadzał. Lubiła zimę,ale ta była
zupełnie inna od tej z którą miała do czynienia w Liverpoolu. W końcu usiadła
na ławce w parku.
Przez myśli przeszły jej wszystkie chwile z Liamem. Był
skurwysynem, przyznała przed sobą, z resztą nie jedynym. „Widocznie go nie
kochałam.” Zamyśliła się. Siedziała tam jeszcze przez parę minut aby z powrotem
wrócić do domu.
- Gdzie ty się podziewałaś? – powiedział Alex gdy
przyjaciółka weszła do domu. – Nie za zimno na nocne przechadzki?
Dziewczyna przez chwilę milczała. Nie, nie było jej zimno.
Nawet nie była specjalnie smutna. Czuła się wręcz wolna, co przyprawiło ją o
chęć pójścia do klubu i poznania kogoś. W końcu odezwała się do Alexandra :
- A wiesz,że nie mogła spać, więc poszłam załatwić pewną
sprawę, która sama się rozwiązała. –
uśmiechnęła się szelmowsko do przyjaciela. Alexander wiedział,że nie
należy teraz roztrząsać tematu. Milczał mieszając swoją kawę. Słońce zaczęło
już powoli wschodzić.
Przez resztę poranka nie odzywali się do siebie. Alice
zaczęła sprzątać powoli kuchnię, a Alexander szybko się ubrał i wyszedł do
muzeum. Atmosfera w ich mieszkaniu była dość ciężka. Al wiedziała,że nie pojawi
się więcej w domu Mrs Brown. Nie chciała już więcej widzieć Liama. Żal zawsze
będzie trwał cokolwiek by się nie stało. Postanowiła,że napisze wypowiedzienie
mailem, a potem pójdzie poszukać pracy kelnerki czy barmanki w którymś z pubów
w okolicy. Usiadła przed komputerem i już miała się brać za pisanie,ale jej
uwagę przykuła reklama, którą ktoś jej wysłał na maila. Nie miała w zwyczaju
oglądać SPAMu ale to było zupełnie coś innego…
Była to strona dla osób LGBT w Amsterdamie. Ot , nie dla
poszukujących przygodnego seksu,ale dla tych,którzy chcieli się poznać. Alice
przez chwilę się zastanawiała czy nie założyć tam konta. Co jej szkodzi, może
pozna nowych przyjaciół. Mieszkają z Alexandrem tu już 2 miesiące i w sumie nie
mają dużo przyjaciół. Gerard, który nie się przestał odzywać, ta anorektyczka,
której imienia Alice nie mogła sobie przypomnieć i właściwie tyle… Liam? Nie…to
tylko wspomnienie. Szybko wpisała swoje
dane i wkleiła jedno ze zdjęć,które zrobiła sobie kiedyś przed lustrem z
Alexem. Wyglądali na nim oboje na tak szczęśliwych, jak nigdy. Poruszyło
ją to zdjęcie. „Może ktoś napisze?”
pomyślała.
Zamknęła stronę i zaczęła pisać swoje wypowiedzenie, ale
przerwał jej dzwonek Skype’a. Odbrała.
- Hej…nie chciałabyś się spotkać? – usłyszała w telefonie
niski, damski głos.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz